Boooom!
Stało się. Dzisiaj przedstawiamy reportaż – petardę. Dumna nas rozpiera, bo uważamy ten reportaż ślubny za jeden z najlepszych w naszym wykonaniu. Jak to się stało, że akurat zdjęcia ślubne Alicji i Andrzeja należą do grupy naszych najlepszych zdjęć? Powodów jest co najmniej kilka.
Na pewno dystans między nami skróciła sesja narzeczeńska. Oswoiła ona Andrzeja i Alicję ze mną, z pracą przed obiektywem i z moim podejściem do fotografii. Co ja gadam jaki dystans 🙂 Przecież oni urodzili się przed obiektywem i cały czas miałem wrażenie, że moja para to zawodowi modele, którzy postanowili odetchnąć od męczących sesji reklamowych dla Vouge i postanowili uciec na chwilę za miasto, żeby pozwolić mi zrobić im parę ujęć jeszcze “w cywilnych” ubraniach 🙂
Wyniki naszej pracy możecie zobaczyć tutaj:

Alicja & Andrzej – sesja narzeczeńska

Dzień ślubu.
Makijaż i fryzura. Tutaj bardzo dobrą robotę jak zwykle zrobiły dziewczyny z Terpiłowska&Krzewińska.Monika i Kasia – dobra robota! Dobrze mieć fotografa przy sobie z odrobiną gotówki. To zdecydowany atut Panny Młodej jak i samego fotografa szczególnie jak się gubi portfel w dniu swojego ślubu 😀

Przygotowania.
Po pierwszej naszej wspólnej sesji wiedziałem, że do tego wesela muszę być szczególnie dobrze przygotowany. Dlaczego? Bo wiedziałem, że Alicja i Andrzej nie przejdą obojętnie obok swojego ślubu. Mówię Wam – tak dobrze przemyślanego ślubu już dawno nie widziałem. Wszystko zaskakująco dobrze przemyślane, detale wybrane już dawno temu nie pozostawiając miejsca na niedomówienie. Sam byłem zaskakiwany co krok, a przecież trochę wesel już mam na swoim koncie.
Andrzej ubierał się w Motelu za Miedzą, Alicja w mieszkaniu swoich rodziców. Tutaj duża pochwała dla rodziców Alicji i Andrzeja za otwartość i bardzo miłe przyjęcie mnie jako obcego faceta z aparatami. Od razu poczułem się jak u siebie wśród życzliwych ludzi. W ogóle zarówno jak od Alicji i Andrzeja, poprzez ich rodziców, rodzinę i znajomych biła niesamowita energia, która utrzymywała mnie kilkanaście godzin na zmęczonych już nogach, a czasem nawet unosiła ponad parkiet.

Ślub.
Święty Marcin w Kępnie – duży, piękny kościół ze świetnym księdzem Markiem (gościnnie).
Już przed samym wejściem do kościoła tyle pozytywnej energii przekazywanej od Młodej Pary w stronę gości i odwrotnie. Oczywiście bardzo chętnie przecinałem ten przekaz i wchodziłem ten potok dobra, żeby trochę zaczerpnąć 🙂 Do tego ten nasz kępiński Chór Cantamus. Faceci rozkleją swoim śpiewem niejedno twarde serce. Kto słyszał ten wie.

Wesele.
Motel za Miedzą w Chojęcinie i jak zwykle perfekcyjne przygotowanie przez szefa Mikołaja Jeziornego, który do późna osobiście dogląda wszystkiego na sali, a nawet daje koncert muzyki na fortepianie. Rewelacja!
Samo wesele przeleciało mi tak szybko, że nie wiem za bardzo co o tym napisać. Szał i ogień na parkiecie i poza nim. Cudowni goście nie bojący się obiektywu, otwarci i uśmiechnięci – marzenie każdego fotografa ślubnego.

Plener.
Do Siemianic pojechałem trochę ze smutkiem. Wiedziałem, że tym plenerem będziemy zamykać to ważne dla nich wydarzenie, jakim z całą pewnością był ich ślub. Żal było się rozstawać z kolejną parą przepełnioną miłością, energią, którą tak chętnie dzieliła się tą pozytywną energią z otoczeniem.

Alicjo i Andrzeju – chciałbym Wam na sam koniec mojego przydługawego tekstu serdecznie podziękować za cały ten czas spędzony razem. Dołączacie do grona moich ukochanych par. Dzięki takim ludziom jak Wy moja praca staje się czystą przyjemnością. Wyryliście sobie u mnie w sercu kawałek miejsca oznaczając go bardzo jasnym światłem. Gratuluję Wam rewelacyjnego przygotowania do Waszego Wesela. Ogrom pracy na pewno się opłacił. Jeśli dalej w swoim życiu tak będziecie podchodzić do spraw bardziej czy mniej ważnych to jestem pewien, że szczęście Was nie opuści. Nigdy nie zapomnę Waszych uśmiechniętych cały czas twarzy jak i tego dnia, w którym sobie przyrzekaliście same najwspanialsze rzeczy. Jestem pewien, że jeszcze się spotkamy. Jesteście wspaniali!

Kilka słów do narzeczonych, którzy wytrwali aż do końca tego tekstu.
Wyniki mojej pracy nie zależą tylko ode mnie. Musicie wiedzieć, że najlepsze pamiątki ze ślubu w formie zdjęć to nasza wspólna praca. Im więcej serca włożycie w realizację swojego Ślubu, im więcej rzeczy zaplanujecie, ustalicie z obsługą, tym lepiej.
Uwierzcie mi – jeśli Wy nie będziecie się dobrze bawić na swoim Weselu, goście też nie będą, a co za tym idzie fotograf wraca do domu jak po walce bokserskiej z najlepszym bokserem. Dlaczego tak się dzieje? Dobry fotograf ślubny będzie szukał kadrów, emocji, scenek za wszelką cenę nawet na weselu, które jest spokojniejsze. Muszę kiedyś zamontować sobie krokomierz, bo ponoć robię niezły dystans 🙂
Nie jest sztuką zrobić piękne zdjęcia z perfekcyjnego ślubu – zdjęcia prawie same się robią. Wszyscy są uśmiechnięci, bawią się tak, że aż unoszą się nad parkietem. To oczywiście duże uproszczenie, ale coś w tym jest. Do zobaczenia na Waszych ślubach! Mam nadzieję i życzę Wam, żeby były co najmniej tak udane jak ten, który dzisiaj prezentuję.

Miłego oglądania!